środa, sierpnia 24, 2011

koniec i początek?


te wakacje zmieniły diametralnie wszystko. podsumowywanie ich byłoby tutaj co najmniej nie na miejscu, działo się naprawdę, naprawdę tyle, że aż trudno to spamiętać.
kto wie? może najlepsze dopiero przede mną?

zdecydowanie e-mail o treści "przykro nam, blablabla... NIE MA MIEJSCA DLA PLEBSU NA POLU NAMIOTOWYM." nie jest zwiastunem dobrego weekendu... a może jednak? będzie dobrze, musi być.


jestem typem człowieka, który okrutnie boi się ryzyka, lubię mieć wszystko zaplanowane, nie jestem krejzolką idącą na spontana. raczej rzadko mi się to zdarza - musi mnie do tego przekonać ktoś kto naprawdę ma na mnie duży wpływ.

kończymy 2 miesiące leniuchowania dobrym spendem. Rock Reggae Festival 2011. Znowu tam. Zupełnie inna sytuacja, zupełnie inni ludzie. Zupełnie inna ja? No chyba tak. Tak mi się wydaje. Nie wiem. Być może
. Albo nie. Ta sama co kiedyś. Nie wiem.

Zaczynam na nowo. Od teraz. Tutaj i w życiu. Więcej pogody, więcej uśmiechu, więcej cynizmu. Dobrze się bawię, zdaje prawo jazdy, zakochuje się i żyję.

ps. a tu miszmasz. tu rozkminka, tu zdjęcie.



ulubione z wczorajszej sesji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz